|
Najważniejsze w szkoleniu jest to, że jest mało teorii i siedzenia godzinami na sali, a dużo wspólnego wychodzenia na miasto. Dzięki temu można z kimś zrobić rzeczy, których wcześniej samemu nie miało się odwagi. Poza tym od razu dostaje się solidny feedback na temat tego, co robi się dobrze, co źle, o czym się zapomina i dzięki każdemu kolejnemu podejściu można poprawiać "warsztat".
Myślę, że w ramach day game najwięcej dał mi pierwszy dzień, bo były bardzo konkretne ćwiczenia, nie było czasu na myślenie, tylko trzeba było dużo działać. Potem, gdy musiałem robić samemu ostatnie ćwiczenie, to już bez problemu robiłem to, z czym wcześniej miałem problem nawet przy kumplu. To jest zajebiste.
Przyjechałem do Szczecina i specjalnie pojechałem do centrum handlowego. Jak zobaczyłem ZAJEBISTĄ laskę, to w pierwszej chwili nie chciałem się cofać (wjeżdżałem schodami), ale potem po prostu wskoczyłem w windę i dogoniłem ją na samym dole. Co prawda zostałem spławiony, ale wiem (i jestem o tym głeboko przekonany), że potrafię.
|